czwartek, 9 czerwca 2016

Chodzę do pracy. tak,pracuję co mnie samą zdumiewam,ż potrafię kilka razy w tygodniu wstać rano,umyć się ubrać i wyjść.Skurcz żołądka towarzyszy mi długo ,całą drogę do miejsca przeznaczenia.Strach mnie obezwładnia kiedy zaczyna się zwykły pracowy dzień.Odliczam czas kiedy będę mogła uciec i schronić się w domu,kiedy nie będę musiała rozmawiać z ludźmi,kiedy nie będę musiała wykonywać tych wszystkich czynności nazywanych obowiązkami.A jednak po godzinie czy dwóch tych czynności znika skurcz,znika strach,pojawia się rutyna.Wykonuję swoje obowiązki sumiennie,czasem zapominam jak mi źle na świecie,czasem zapominam jak bardzo się wszystkiego boję,jak wszystko mnie przeraża.
Takie chwile dają mi też ksiażki,dobre książki ,które potrafią mnie wciągnąć w swoją historię ,które sprawiają ,że mój świat ,świat lęku,świat nicości znika i pojawia się książkowa fikcja.Wtedy znikam dla siebie,wtedy następuje reset.
Powrót do realności jest trudny,tym bardziej trudny,że zmagam się z moim życiem,walczę ze sobą o każdą drobną chwilę energii.
Szanuję swoją pracę ,bo wiem,że ona pozwala mi jeszcze na chwile "normalności". Choć to wyuczone i mechaniczne jednak robię coś cokolwiek.Nie wyję ,nie śpię ,nie pogrążam się w nicości.Nie jestem oderwana i zobojętniała na wszystko.
Czy ludzie ,z którymi pracuję mają świadomość mojej choroby ? nie sądzę ,chyba jestem dobra w udawaniu,ale przecież nie można inaczej. Nie w pracy.

poniedziałek, 6 czerwca 2016

obudziłam się i nie rozryczałam-sukces .zwlokłam się z łóżka-sukces
nałożyłam pastę na szczoteczkę i umyłam zęby-sukces;umyłam się i ubrałam w czyste ubrania-sukces
wypiłam kawę,zapaliłam papierosa.
mam ochotę na truskawki-obudziło się we mnie pragnienie-mega sukces
Trzeba wyjść z domu.strach.paraliżujący.Odważnie zamykam za sobą drzwi.schodzę jedno drugie piętro.Na chwilę zatrzymuję się przed wyjściem.Wdech-wydech wdech wydech.Uda się ,musi ..To przecież nie jest daleko,może nie będzie dużo ludzi,może n i zabraknie mi tchu ze strachu..
Wychodzę , w słońce ..ludzie..znajome uczucie przerażenia gromadzi się w żołądku. Jest sklep..Kolejka.Kilka osób.Żołądek podchodzi do gardła,czuję panikę..Wytrzymam czy ucieknę?
Co dla pani; dwa kg truskawek..uff..szybko do domu ze wzrokiem bitym w chodnik..
mały sukces.Mój sukces.powójny.Wyszłam z domu.Mam truskawki..Dobre truskawki.Jem.Uśmiech
wykwitł mi na twarzy..Kształt uśmiechu..Grymas..