Obezwładniający strach . Mój towarzysz od chwili przebudzenia. Boję się wyjść z domu.A musze zebrać siły by wyjść do pracy.
Spoglądam na siebie w lustrze.Patrzą na mnie zmeczone oczy w poszarzałej twarzy.Szarość i tkanka wykwitłych naczynek.Stara brzydka twarz. Stare ciało znaczone fałdami tłuszczu . dawno utraciło jedrność. Nie lubie tego ciała w które. Mnie ubrano ,ktore mi przeznaczono. Zalewam sie łzami . Jest źle. A jednak po dłuższej rozmowie ze sobą postanawiam wyjść do pracy. Do pracy którą lubię mało ale do pracy która utrzymuje mnie przy życiu. Gdyby nie ona juz by mnie nie było.
piątek, 17 czerwca 2016
środa, 15 czerwca 2016
Strach zabiera wszystko. Paraliżuje zmysły, zdrowy rozsadek przestaje istnieć. Zamieniam się w przerażenie. Kula strachu podchodzi do gardła petla zaciska się w żołądku. Jest mi niedobrze biegnę do łazienki. Wymiotuje lękiem i przerażeniem. £apię oddech ,niewidziala petla zaciska się, nie umiem oddychać. Spokojnie nic sie nie dzieje ,tłumaczę sobie. To tylko twój chory umysł. Zaraz wszystko minie. Licze do dziesięciu do dwudziestu trzydziestu.Spokojnie spokojnie. To nic nowego, dopada cie co kilka dni i za kazdym razem przezwyciezasz to. Teraz tez tak bedzie
Subskrybuj:
Posty (Atom)