czwartek, 7 lipca 2016

Co robić ? By zacząć żyć?Żyć na nowo..Odrodzić się jak Feniks z popiołu..Trzeba się najpierw spopielić..

niedziela, 26 czerwca 2016

Emocje. Zjadają mnie. I te dobre , a moze raczej te , które chce uwazac za dobre i te złe. Taki mecz Polska-Szwajcaria. Wydawaloby sie ze dobrze jest oderwac sie od ponurego zycia niezdrowych mysli strachu psychicznego bólu. Nic bardziej mylnego. Moje zaangażowanie emocjonalne sprawiło tylko ogromny ból głowy i chory strach przed  tym co dalej. Wszystko wyolbrzymione zniekształcone chore. Chore sny chore mysli. Mam marzenie. Nie czuć ucisku w żołądku nie czuć strachu poczuć szczęście poczuć radość choć na kilka chwil

środa, 22 czerwca 2016

Od kiedy pamietam szukałam pomysłu na siebie. Swoj swiat swoj system wartosci zasad i prawd.szukalam swojego celu i miejsca w zyciu. Nie potrafiłam.  Zawsze cos umykało. Na szczescie byla ona. Ksztaltowala mnie jak plasteline cale liceym. Byla zawsze obok pomocna chetna. Stawala w mojej obronie , zabierala ze soba wszędzie.  Realizowalysmy jej szalone pomysly. Dobrze mi bylo przy niej. Dobrze i bezpiecznie.  Rozdzielily nas studia . ona wyjechala ja zaczelam studia. Kazdego dnis pisalam do niej listy.  Przez dziesiec miesiecy. Chcialam przprzyjmowac jej prawdy sluchac jej rad, tylko czas studiow brak namacalnej obecnosci zmienial mnie . coraz trudniej przychodzulo mi przyznawanie jej racji. Corsz czrsciej dostrzegalam różnice miedzy nami ,byl tez czas kiedy zniw bylysmy razem , pod jednym dachem. Na jednym łóżku. Tylko wtedy dzielilo nas wszystko.
Jyz nie bylo komu sie zwierzac nie bylo rad napomnień otwierania oczu.zamykalam sie w sobie.  Hulanki i swawole przykrywaly moj osobisty nieszczesliwy świat.  Zadna przyjazn potem nie byla juz tym samym. Uciekalam wcsiebie bardziej i bardiej. Potem byly listy ,zeby ktos przeczytal postaral sie zrozumiec moj swiat. Teraz jest blog. Juz nie po to by ktos czytal i staral sie zrozumiec , lecz po to by ujac choc troche bolu i strachu mojej zmeczonej psychice

niedziela, 19 czerwca 2016

Myśli. To one zawładnęły moim życiem. Walka z nimi. Z tymi od ktorych chciałoby sie uciec,ale nie ma dokąd. Bo one zawsze są. Bywają momenty ,że cichną na chwilę .  Wystarczy jednak moment nieuwagi kiedy powtacają ze zdwojoną siłą. Są natrętne i nie pozwalają na nic innego. Ciagła walka . Taki chory wewnetrzny dialog . Ja i one. Nigdy nic dobrego z tego nie wynika. Chcę zniknąć razem z nimi . Uciekam w świat książek , takich ,które zaczaryja mnie swoja historią takich,które potrafią uciszyć myśli choć na chwilę.

piątek, 17 czerwca 2016

Obezwładniający strach . Mój towarzysz od chwili przebudzenia. Boję się wyjść z domu.A musze zebrać siły by wyjść do pracy.
Spoglądam na siebie w lustrze.Patrzą na mnie zmeczone oczy w poszarzałej twarzy.Szarość i tkanka wykwitłych naczynek.Stara brzydka twarz. Stare ciało znaczone fałdami tłuszczu . dawno utraciło jedrność. Nie lubie tego ciała w które. Mnie ubrano ,ktore mi przeznaczono. Zalewam sie łzami . Jest źle. A jednak po dłuższej rozmowie ze sobą postanawiam wyjść do pracy. Do pracy którą lubię mało ale do pracy która utrzymuje mnie przy życiu. Gdyby nie ona juz by mnie nie było.


środa, 15 czerwca 2016

Strach zabiera wszystko. Paraliżuje zmysły, zdrowy rozsadek przestaje istnieć. Zamieniam się w przerażenie. Kula strachu podchodzi do gardła petla zaciska się w żołądku. Jest mi niedobrze biegnę do łazienki.  Wymiotuje lękiem i przerażeniem. £apię oddech ,niewidziala petla zaciska się, nie umiem oddychać. Spokojnie nic sie nie dzieje ,tłumaczę sobie. To tylko twój chory umysł. Zaraz wszystko minie. Licze do dziesięciu do dwudziestu trzydziestu.Spokojnie spokojnie. To nic nowego, dopada cie co kilka dni i za kazdym razem przezwyciezasz to. Teraz tez tak bedzie

czwartek, 9 czerwca 2016

Chodzę do pracy. tak,pracuję co mnie samą zdumiewam,ż potrafię kilka razy w tygodniu wstać rano,umyć się ubrać i wyjść.Skurcz żołądka towarzyszy mi długo ,całą drogę do miejsca przeznaczenia.Strach mnie obezwładnia kiedy zaczyna się zwykły pracowy dzień.Odliczam czas kiedy będę mogła uciec i schronić się w domu,kiedy nie będę musiała rozmawiać z ludźmi,kiedy nie będę musiała wykonywać tych wszystkich czynności nazywanych obowiązkami.A jednak po godzinie czy dwóch tych czynności znika skurcz,znika strach,pojawia się rutyna.Wykonuję swoje obowiązki sumiennie,czasem zapominam jak mi źle na świecie,czasem zapominam jak bardzo się wszystkiego boję,jak wszystko mnie przeraża.
Takie chwile dają mi też ksiażki,dobre książki ,które potrafią mnie wciągnąć w swoją historię ,które sprawiają ,że mój świat ,świat lęku,świat nicości znika i pojawia się książkowa fikcja.Wtedy znikam dla siebie,wtedy następuje reset.
Powrót do realności jest trudny,tym bardziej trudny,że zmagam się z moim życiem,walczę ze sobą o każdą drobną chwilę energii.
Szanuję swoją pracę ,bo wiem,że ona pozwala mi jeszcze na chwile "normalności". Choć to wyuczone i mechaniczne jednak robię coś cokolwiek.Nie wyję ,nie śpię ,nie pogrążam się w nicości.Nie jestem oderwana i zobojętniała na wszystko.
Czy ludzie ,z którymi pracuję mają świadomość mojej choroby ? nie sądzę ,chyba jestem dobra w udawaniu,ale przecież nie można inaczej. Nie w pracy.

poniedziałek, 6 czerwca 2016

obudziłam się i nie rozryczałam-sukces .zwlokłam się z łóżka-sukces
nałożyłam pastę na szczoteczkę i umyłam zęby-sukces;umyłam się i ubrałam w czyste ubrania-sukces
wypiłam kawę,zapaliłam papierosa.
mam ochotę na truskawki-obudziło się we mnie pragnienie-mega sukces
Trzeba wyjść z domu.strach.paraliżujący.Odważnie zamykam za sobą drzwi.schodzę jedno drugie piętro.Na chwilę zatrzymuję się przed wyjściem.Wdech-wydech wdech wydech.Uda się ,musi ..To przecież nie jest daleko,może nie będzie dużo ludzi,może n i zabraknie mi tchu ze strachu..
Wychodzę , w słońce ..ludzie..znajome uczucie przerażenia gromadzi się w żołądku. Jest sklep..Kolejka.Kilka osób.Żołądek podchodzi do gardła,czuję panikę..Wytrzymam czy ucieknę?
Co dla pani; dwa kg truskawek..uff..szybko do domu ze wzrokiem bitym w chodnik..
mały sukces.Mój sukces.powójny.Wyszłam z domu.Mam truskawki..Dobre truskawki.Jem.Uśmiech
wykwitł mi na twarzy..Kształt uśmiechu..Grymas..

piątek, 3 czerwca 2016

depresja.nie jestem wyjątkiem.czy po latach walki ,bólu od stawiania tabletek i chwili względnego szczęścia może powrócić? Niestety ,powraca. Teraz jestem bardziej świadoma co to jest , teraz wiem co mi jest kiedy kompletnie nic mnie nie interesuje kiedy nie jestem w stanie wyjść spod kołdry kiedy nie chce nikogo widzieć z nikim się spotykać kiedy nie jestem w stanie się umyć kiedy boje się wyjść z domu. Kiedy wszystko jest źle a ja wciąż wyje z powodu wszystkiego i z powodu niczego. Najlepiej mi we śnie , nie chce się budzić. Podniesienie powiek do nowego dnia powoduje scisk w żołądku ból głowy, wymiotuje strachem przed dniem,który się zaczyna. I chcę tylko spać, żeby nie być..